O mnie

Od dziecka miałam dwa autorytety. Nie, nie autorytety, raczej jedno alter ego, żyjące w dwóch różnych rzeczywistościach. Pippi Langstrumpf i Anię Shirley. Obie były mną, ponieważ nie zgadzały się na zło i głupotę i były w stanie wiele przeciwko nim zrobić. Nawet bić.

Do tego jedna miała w głębokim poważaniu to, co inni myślą o jej stylu życia i bycia, uważała jedynie, by innym nie szkodzić, druga pogrążając się w otchłani rozpaczy, dbała o to, by nie być powodem tego, że ktoś znajdzie się tam przez nią.

Nazywam się Ania, nie Anna 🙂 Nazywam się Ania Lachowska i jestem freekiem, nerdem i geekiem. Jestem DDD (dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej) i mam Zespół Aspergera. Do tego wysoką samoocenę, pasję Życia i poczucie, że w ciele trzydziestolatki noszę 300-letnią duszę.

Od dawna wiem, że jestem postacią fantasy, więc żeby dalej istnieć, piszę powieść- dramat psychologiczny fantasy, oniryczny podręcznik do psychologii klinicznej. Nazywam się Draga Kajn. Noszę nazwisko po moim nieumarłym Mężu, któremu chciałabym tu od razu przekazać, że: wszędzie Cię poznam, Ty skurwysynu, zawsze pokocham, w każdym wcieleniu. Ale nie wrócę do Ciebie NIGDY!!!

Biorąc pod uwagę powyższe dwa akapity, po prostu musiałam być w jakimś momencie swojego życia ofiarą przemocy. Więc byłam, jako że jestem obowiązkowa. Biorę od Kosmosu to, co mi daje i zawsze jestem Mu wdzięczna, tak więc i z tego zrobiłam użytek, a moim oprawcom chcę powiedzieć: „DZIĘKI!!! DZIĘKI!!! DZIĘKI WAM SIĘ WYPEŁNIŁAM”. Poszłam na terapię i zrealizowałam pomysł ze studiów (Pedagogika na UW, dwie specjalizacje: animacja społeczno-kulturalna i praca socjalna). Założyłam Fundację PRZEMOCNIe, której celem jest systemowa i kompletna, samopomocowa readaptacja, reaktywacja i reanimacja ;P ofiar przemocy (osoby z ZA często nimi są) i DDD takich, jak ja- samoświadomych, odważnych, silnych, mądrych, którzy dawno opuścili strefę komfortu i komfortowo im poza nią.

Jesteśmy inni. „Niczego o nas nie ma w Konstytucji”. Możemy duuuużo. Duuuużo kochać, duuuuużo robić, duuużo lubić, duuuuużo wymyślać, duuużo zmieniać. Potrzebujemy mało, ale i zbyt wiele. Potrzebujemy Drugiego. Z resztą poradzimy sobie sami.

Zapraszam do głowy dorosłej Pippi Langstrumpf. Kocham „Być jak John Malkovitch” i uważam, że to świetny pomysł na biznes z pasją i misją.

 

EDIT: Mam jeszcze dwa autorytety- moich nauczycieli (podaję chronologicznie): Pana Dyrektora S.P.nr 3 w Kobyłce Tomasza Szturo i Panią profesor dr hab. Annę Wiłkomirską- obecnie Dziekana  Wydziału Pedagogicznego UW. Byli moimi autorytetami jeszcze zanim ktoś pomyślał, że będą pełnić najwyższe funkcje w swoich szkołach. Pan od biologii i pani od ewaluacji oświaty i  kultury. Ludzie, którzy nigdy nie podnosili głosu. I wszyscy poza mną się ich bali. Bez sensu- najporządniejsi, najbardziej przewidywalni w całych tych szkołach. Sprawiedliwi, chyba to było w nich takie straszne.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: